niedziela, 13 kwietnia 2014

Prologue

-Mamo, czemu idziemy przez drogę? Mogą przecież nas zobaczyć.
-A ma to jakieś znaczenie? I tak nie uda nam się przeżyć.-odpowiedziała.
-Jeśli będziemy razem to uda nam się.-odpowiedziałam. Sama z trudem w to wierzę, ale chcę aby mama poczuła, że ma się o kogo troszczyć.-Mamuś, nie jesteś sama. Masz mnie i Cama. Pamiętaj o tym. Może uda nam się wstąpić do ruchu oporu. Nie poddawajmy się. Mamy szanse z nimi wygrać przecież jesteśmy Nefilami.-powiedziałam jej.
Cam jak zawsze szedł po cichu, nie słuchając nas. Ja też bym tak chciała, ale nie mam przecież ośmiu lat..
-Erin, naprawdę wierzysz, że ruch oporu coś zdziała? Nic na to nie poradzimy. Taka jest kolej rzeczy: rodzimy się, umieramy. Przyjrzyj się. Jesteśmy dla nich jak mrówki. Rozejrzyj się. Co widzisz?-zapytała się.- Tylko puste ruiny domów, w których kryją się prości ludzie, ludzie tacy jak my. Wojna tylko niszczy, nic nie naprawia.- Faktycznie. Wokół mnie rozciągają się zgliszcza, niegdyś pięknych domów. W jednym  z nich mieszkaliśmy dopóki nie zaczęła się bitwa.-Nie da się ich zabić więc po co walczyć?
Choć maka powiedziała fakt to nie mogę się z ty pogodzić. Anioły są potężne, mają moc jaką zwykły śmiertelnik może tylko sobie wymarzyć. Nie ma na nich broni. Naukowcy na razie pracuję nad tym, ale nie wierzę, że im się uda. Mówi się, że aniołów da się zabić tylko dzięki pakcie z diabłem. Głupia legenda, ale niektórzy w to wierzą.
-Mamo?-zapytał się Cam- Czemu jest tak cicho?- dopiero teraz zauważyłam, że coś jest nie tak. Niestety wiedziałam czemu
-Nadchodzi godzina aniołów.-odpowiedziałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz